Spowiednik rzeczy

Najnowsza książka Wojciecha Bauera opowiada o poszukiwaniu własnego pisarskiego głosu i prawdy swojego Ja. Starszy pisarz, Kaktus, opuszcza Warszawę, by osiąść w małym miasteczku, Kleofasowie. Tam odkrywa inne życie: powolne, niespieszne, pełne drobnych przyjemności, gdzie jest miejsce na dyskusje przy kieliszku, spokojne spacery i wizyty u handlarza starzyzną. Znosząc do domu kolejne zużyte, niepotrzebne rzeczy Kaktus odkrywa w sobie niesamowitą moc: może słuchać opowieści przedmiotów.

Kim powinien być pisarz? Narcyzem, który wciąż powtarza w kółko własna historię czy też medium, które pozwala przemówić innym: tym, których zazwyczaj nie potrafimy usłyszeć? Bauer zdaje się pokazywać w Spowiedniku rzeczy zalety tej drugiej ścieżki, która co prawda jest mniej spektakularna, ale zapewnia proste, szczęśliwe życie, życie, które można wieść na własnych zasadach. Kaktus na naszych oczach uczy się pisać na nowo: obserwujemy ponowne narodziny pisarza. Jednak czy można całe życie siedzieć na prowincji (nawet tak urokliwej, jak w opowieści Bauera), jeśli zasmakowało się w stolicy? Czy można wyzbyć się egocentrycznego pragnienia zwracania na siebie uwagi? Kaktusowi przyjdzie się zmierzyć z tymi dylematami w szczególnie trudnych okolicznościach: gdy kończy swoją książkę, musi stanąć wobec dwóch silnych kobiet, które pragną wpływać na jego życie, a każda obiecuje zupełnie co innego.

Spowiednik rzeczy zachwyca na mikropoziomie: sensualnych opisów, łagodnego komizmu, atmosfery trochę ze snu, gdzie rzeczywistość przeplata się z marzeniem sennym. Utrzymana w konwencji realizmu magicznego bezpretensjonalna opowieść bez zadęcia opowiada o uniwersalnych dylematach. Jednak Bauer pozostaje zawsze mistrzem szczegółu: konkretnego opisu, unaocznienia, przedstawiania drobnych wydarzeń codzienności. Być może jak Kaktus nauczył się wnikliwie przyglądać się przedmiotom.